niedziela, 30 czerwca 2013

Drugi z trzech, czyli o hipsterach



W stosie książeczek mądrzejszych i tych niefrasobliwych trafiły się na mojej szafce dwie pozycje, po które sięgnęłam z ciekawością. Pierwsza to wypasione tomiszcze Oksany Zabużko Muzeum porzuconych sekretów, druga Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera Maryny Miklaszewskiej. Jako, że lubię sekrety i słowo hipster, które tak ładnie się układa, brzmi oraz kojarzy się z "Hister", to będzie słów kilka o tych właśnie 2 książkach.


niedziela, 23 czerwca 2013

Pierwszy z trzech

Mam przynajmniej trzy zaległe opowieści, które akuratnie poukładałam w pamięci pod kątem tego bloga. Plącząc się w niemocy odnalezienia czasu dla siebie dochodzę do wniosku, że czas to nie tyle pieniądz, ale przede wszystkim życie. Im mniej go na własny użytek, tym większe niebezpieczeństwo, że ktoś/coś wysysa z nas życie...

środa, 1 maja 2013

Bajeczki


Dzień przypadający na początek miesiąca maja jakoś nigdy nie wzbudzał we mnie emocji związanych z świętem pracy. Zawsze była w tym celebrowaniu pewna przewrotność - nie pracować w święto pracy. Dziwne. Nie, że naganne. Jak wcześniej pisałam: zarobić się na śmierć, też żaden pożytek. Osobiście, jakoś zawsze odbierałam "majowe święto" jako cezurę dla noszenia butów letnich. Choć i pod tym względem (jak widać za oknem) data ta bywa zwodnicza. Od 9 lat, 1-maja ma nowe konotacje - to czas magicznego wstąpienia do Unii Europejskiej :-). Zatem, skoro nie o pracy i nie o pantoflach, to będzie bajeczka unijna....

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Ehhh

Tak, dziś jest ten dzień, w którym przekaz komunikacyjny brzmi tak, a nie inaczej. Narracja będzie kolejnym razem.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Story wory

Im więcej informacji, wydarzeń i spostrzeżeń tym szybciej dochodzi do dewaluacji komentarzy i refleksji. Zanim ułoży się (i odłoży) dobrze przemyślana wypowiedź, temat staje się odległy, znika za horyzontem kolejnych spiętrzonych fal ważnych doniesień, emocjonujących przeżyć, czy codziennych przypadków. Jako odskocznię dla zmory codzienności preferuję seriale :-) i dziś o tych tasiemcowych filmidłach będzie...

wtorek, 19 marca 2013

Złudność a posteriori doświadczenia podróży


Powoli, ale nieubłaganie zaciera się mapa marzeń dzieciństwa. Krainy zostały odkryte, lub wyeksplorowane informacyjnie na tyle, że przestały być w zupełności atrakcyjne. Podróż traci na swej magii, traci na kaloryczności. Dziś rozważając o bliskiej podróży myślę raczej o kłopotach administracyjnych, wizach i wydatkach etc. niż w stylu something pure, co przeważnie miało miejsce. Jest w rozważaniach o podróży i w fascynacji tym stanem coś z życiowej witalności, z totalnej afirmacji życia. Podróż staje się totemem dla osobowości nie bardzo liczących się z narodzeniem, ani odchodzeniem. Jakby wiedza o genezie była niemożliwą do zbadania sprawą, a refleksja i samoświadomość odejścia, budziła tylko większe pokłady melancholii.

wtorek, 12 marca 2013

sub relacje sub społeczności



Spotyka się dwóch - powiedzmy - twórców planujących produkcję filmu dokumentalnego. Istotną sprawą, jest pozyskanie materiałów archiwalnych. Dokumenty mogą być w Polsce, ale mogą też być w Niemczech. Twórca nr. 1 zastanawia się: cholera, mamy mało czasu... ale mam pomysł. Mój znajomy - nazwijmy go - Kazik, ma jakieś znajomości w konsulacie, czy jakimś instytucie niemieckim... to pogadam z nim i może da się gdzieś zadzwonić, szepnąć słowo i załatwią nam poza kolejnością, bez pisania podań... Na co twórca nr. 2 odzywa się: stary, bez żartów. W wersję, że to polski partner obiecuje coś niemieckiemu i załatwia to za przysłowiową flaszkę i przez telefon do przyjaciela to bym jeszcze uwierzył... W historię odwrotną - Nie. Zatem składamy oficjalną prośbę...